Zachowanie ludzi w komunikacji miejskiej


Piątkowe sceny w metrze skłoniły mnie do popełnienia notki o zachowaniach ludzi w komunikacji miejskiej. Na początek cztery akty, a później wołanie chóru.

Miejsce: stacja Metro Centrum, wagony metra
Czas: piątek, godziny szczytu
Bohaterowie: użytkownicy komunikacji

Akt 1

Wchodzę po pracy na peron stacji Metro Centrum. Szybki rzut oka na kłębiący się tłum ludzi (większy niż zazwyczaj) sugeruje, że powrót do domu może być męczarnią, odbiegać drastycznie od normy. Nie mylę się. Wiadomym jest, że nie wszyscy oczekujący na peronie mają szansę na wejście do wagonów metra. Słychać pomruki niezadowolenia. Pociąg przyjeżdża po 5 minutach, co w godzinach szczytu jest sporym opóźnieniem i powoduje automatycznie gigantyczne „korki”. Trwa walka o zajęcie dogodnych miejsc przed otwierającymi się drzwiami. Dalej to już klasyka – jedni opuszczają metro, drudzy chcą zmieścić się w wagonach. Ścisk niemiłosierny, lecą bluzgi, część ludzi zostaje na peronie – norma. Pasażerowie zajęli swoje miejsca – pociąg może ruszać.

Akt 2

Ale metro nie rusza. Drzwi zamykają się i otwierają kilkukrotnie. Ludziom zaczynają puszczać nerwy. Ciężko im się dziwić. Pasażerowie spieszą się do domu, do rodziny, dziecka, załatwiać jakieś sprawy, podążają na spotkania, na piwo etc. Jest piątek, kończysz pracę, a Twój weekend zaczyna się w przepełnionym metrze. W dodatku, stojącym na stacji. Po ósmej próbie zamknięcia drzwi słyszymy komunikat – prośbę o opuszczeniu składu pociągu. Ludzie wylewają się na peron, przesuwając tych już czekających na kolejne metro. Ludzie zajmują 3/4 peronu. Frustracja sięga zenitu. Metro odjeżdża puste.

Akt 3

Podjeżdża nowe metro. Sytuacja się powtarza. Ludzie wychodzą, część ludzi uzupełnia szczelnie wszystkie wolne miejsca. Przepychankom nie ma końca. Nie ma fizycznej możliwości, by wszyscy ludzie stojący na peronie weszli do nowoprzybyłego pociągu (w sporej części zapełnionego). Sytuacja jest oczywista. Pomimo tego ludziom zaczyna brakować wyobraźni. Pchają się, jakby od wejścia do tego składu metra zależało ich życie. W takiej nadzwyczajnej sytuacji należałoby już wyluzować i spokojnie poczekać na kolejne pociągi – dwa, trzy składy metra powinny rozładować „korek”.  Wpychanie i gniecenie się rodzi jeszcze większe nerwy, robi się mocno niemiło, padają niecenzuralne słowa. Ktoś komuś nadepnie na nogę, wykrzywi rękę, popchnie na drugiego. Metro rusza.

Akt 4

Oczywistym jest, że za chwilę zaczną się dantejskie sceny przy wysiadaniu. Tak też się dzieje. Na Świętokrzyskiej mało kto wysiada, więc nie ma wymiany ludzi i sytuacji zapalnej. Ale już na na Metro Ratusz i Dworzec Gdański (jedne z bardziej ruchliwych stacji warszawskiego metra) zachowanie ludzi nie ma z kulturą za wiele wspólnego. Część stoi i blokuję wychodzących, wchodzący napierają na ludzi w środku – chaos, bluzgi, przepychanki. Jeden z drugą wdaje się w pyskówkę, lecą „kurwy”. Atmosfera jest bardzo nerwowa, samopoczucie spada. I teraz warto zadać sobie pytanie: po co? Przecież biorąc pod uwagę okoliczności, już w momencie popsucia metra było wiadomo, że nasza podróż będzie trwać kilkanaście minut dłużej, że już nic z tym nie zrobimy. Czy nie lepiej poczekać chwilę na następne metro i uniknąć niewyobrażalnej przepychanki?

tramwaj

Powyższe wydarzenia są tylko pretekstem do napisania wpisu o zachowaniach ludzi w komunikacji miejskiej, które codziennie nam przeszkadzają, są piętnowane i nieakceptowalne. Wszyscy o nich wiemy, ciągle je przypominamy. A i tak mnóstwo ludzi ciągle popełnia pewne błędy, tym samym utrudniając pasażerom podróżowanie komunikacją miejską. Chór jedzie z „zasadami”.

  1. Najpierw pasażerowie opuszczają środek lokomocji, później ludzie wchodzą. Należy pasażerom pozwolić opuścić tramwaj, autobus czy metro. Dzięki temu unikniemy kuksańców, blokowania siebie nawzajem i zabójczego wzroku wychodzącego. Jeszcze raz przypominam kolejność: najpierw wychodzimy, później wchodzimy.
  2. Nie wszyscy muszą słyszeć Twoje rozmowy (z osobą towarzyszącą, przez komórkę), dlatego staramy się rozmawiać cicho. Na pewno nie chcemy słyszeć jak opowiadasz komuś zakończenie filmu, serialu, czy jeździsz po swoim najlepszym kumplu. Tutaj należy wspomnieć również o różnych gustach muzycznych pasażerów – słuchamy muzyki w słuchawkach niekoniecznie zwatowanej na maksa. Rozumiem, że chcesz się pochwalić nowym kawałkiem Taylor Swift, ale please don’t!
  3. Nie jemy, nie pijemy w komunikacji miejskiej (traktujmy ten punkt rozsądnie, z głową).
  4. Nie stajemy przy drzwiach zaraz po wejściu do komunikacji. Dzięki temu nie blokujemy płynnego przepływu pasażerów i umożliwiamy zajęcie miejsca innym w środku komunikacji. Ta zasada nagminne łamana jest w metrze. Przy drzwiach ścisk i tłok, a w środku wagonu mógłby zmieścić się słoń.
  5. Nie okazujemy nadmiernie uczuć.
  6. Zostawiamy lewą część ruchomych schodów dla ludzi śpieszących się. Jeśli nie masz zamiaru schodami iść, to nie stawaj jak osioł po lewej stronie. Dzięki.
  7. Pamiętaj o ustępowaniu miejsca osobom w podeszłym wieku lub kobiecie w ciąży. I jeszcze w tym temacie takie małe dopowiedzenie. Jeśli jesteś osobą starszą/w ciąży (albo widzisz osobę, która powinna usiąść), a osoba młoda, czytająca książkę czy mająca wlepiony wzrok w komórkę nie ustępuje, to nie komentuj zgryźliwie, a grzecznie zapytaj o miejsce do siedzenia. Jestem przekonany, że jej zachowanie nie jest winą braku wychowania.
  8. Myj się! Oczywiście nie tylko wtedy, gdy korzystasz z komunikacji miejskiej ;-) A jak już się umyjesz, to załóż nieprzepocony strój. Punkt ten stosuj przez cały rok, ze szczególnym uwzględnieniem lata. Serio!

metro1

Pamiętajmy, że nie podróżujemy sami, więc zachowujmy się tak, by nie przeszkadzać innym użytkownikom komunikacji miejskiej. Ułatwiajmy sobie i innym życie. Nie zatruwajmy go niepożądanymi zachowaniami, nie skazujmy siebie i innych na frustracje i podwyższone ciśnienie. Szanujmy siebie nawzajem. 


  • dziadekzpragi

    Dla tego od 30 lat nie używam zbiorkomu !

  • Tomasz Jarzynka

    Kim jak kim, ale publicystą z takim warsztatem niestety nie zostaniesz. „odbiegać drastycznie od normy. Nie mylę się.” – raczej „wkrótce się okaże, że się nie myliłem” – chyba, że jesteś jasnowidzem. „Wiadomym jest, że wszyscy oczekujący na peronie nie mają szans na wejście” – raczej, że NIE wszyscy mają szanse. „Dalej to już klasyk” – jeżeli już, to klasyka. „Pasażerowie spieszą się do domu”. ŚPIESZĄ. Ś. „Przepychanek nie ma końca” – raczej „przepychankom”.
    Dalej nie chce mi się czytać.

    • Hej, dzięki za wyłapanie błędów stylistycznych i literówek. Zabieram się za poprawianie. Nie aspiruję :)