Mistrzostwa Świata 2014 @ Brazylia, dzień 21


Argentyna 1:0 Belgia

Tak jak i dnia poprzedniego, mecz ćwierćfinałowy Argentyna – Belgia oglądaliśmy w Piaskownicy – lokalu na sopockiej plaży. Zupka, rybka, frytki, piwko, Higuain. Kolejny mało porywający mecz ćwierćfinałowy, kolejny klincz i brak fajerwerków. Do przewidzenia.

Hazard

„Złota generacja” Belgów nie taka złota

Utalentowani i młodzi Belgowie w końcu mogli zaprezentować swoje umiejętności przeciwko bardzo utytułowanej reprezentacji. W konfrontacji z Argentyną wypadli blado. Zmiany Wilmotsa już nie były tak trafione i skuteczne jak w poprzednich meczach. Fellaini z Hazardem nie udźwignęli roli liderów. WIlmots wymyślił sobie grę długimi podaniami na piłkarza z afro na głowie. Tylko, że był to strzał w stopę, bo forma Belga od ponad roku nie zachwyca. Za to Hazard bardziej błyszczał w obronie niż w kreowaniu ataku – nie oddał z Albicelestes strzału na bramkę Romero.

Wydaje się, że nie spełnili pokładanych w nich oczekiwań. Z taką grą ćwierćfinał był dla nich szczytem możliwości. Czarnym koniem turnieju jednak nie zostali. A te kilka młodych i już słynnych gwiazd europejskiego futbolu, delikatnie mówiąc, rozczarowało. Nie pokazali umiejętności prezentowanych w swoich klubach. Odnotować trzeba, że #Kurtua przegrał pierwszy swój mecz w reprezentacji.

Belgia

Niezmordowany i niezawodny Messi

Argentyna od pierwszego gwizdka prowadziła grę i dążyła do strzelenia bramki. Tak jak w poprzednich meczach drużynę ciągnął Messi. Szybko strzelona bramka potwierdziła przewagę Albicelestes – Higuain w 8 minucie strzałem z woleja pokonał Courtois i zdobył swoją pierwszą bramkę w turnieju. Jeszcze w pierwszej połowie drużyna Argentyny straciła Di Marię, jednego z nielicznych poza Messim, który cokolwiek gra w tym turnieju. Ostatnie minuty spotkania to mądra obrona wyniku przez podopiecznych Sabellli.

1-0 daje Argentynie pierwszy od 24 lat półfinał mundialu. Messi jest co raz bliżej spełnienia swojego marzenia i dorównania Maradonie, z którym tak był mylony przez Szpakowskiego. W meczu z Belgami starał się dyrygować i narzucać odpowiednie tempo ataków. Kilka razy zagrał perfekcyjne podania, ale nie udało mu się zmusić Courtois do kapitulacji.

Messi

Przebudzenie Higuaina?

W meczu z Belgią strzelił bramkę, w drugiej połowie jeszcze obił poprzeczkę po ładnej akcji, grał przyzwoicie. Ze Szwajcarią również zaliczył poprzeczkę. Może to on odciąży Messiego w meczu z Holandią i zagwarantuje finał? Jeśli to ma być przebudzenie snajpera, to Igła wybrał sobie dobry moment na zaistnienie w turnieju. Życzę mu by zestrzelił Holendrów. Po fazie grupowej pisałem, że nie dojechał na mundial. Ze Szwajcarią było już ciut lepiej, ale to nie był występ godny 9tki Argentyny. Oby ten gol dał mu więcej pewności i skuteczności.

Higuain 1

Co dalej Argentyno?

Finału na Maracanie strzeże Robben z Holandią. Faworytów w półfinałach nie ma. A Brazylia i Argentyna są po raz pierwszy w historii MŚ razem w półfinałach. Dlatego wielu marzy się finał południowoamerykański. Mnie również. W obu półfinałach sercem jestem za Kanarkami i Albicelestes, choć głowa podpowiada co innego.

Higuain

Holandia 0:0 Kostaryka (karne 4:3)

Nadmorski grill przysłonił ten mecz, dlatego dopiero po powrocie do Warszawy obejrzałem powtórkę tych 120 minut.

Karne

Szczelna obrona Kostaryki ciągle bohaterem mundialu

Radosny futbol z fazy grupowej odszedł w zapomnienie. Kostaryka w 5 spotkaniach na mistrzostwach straciła tylko 2 gole w tym jednego wbił jej Cavani z karnego. Był to kolejny ćwierćfinał bez strzelonego gola z gry (w 1/4 tylko bramka Higuaina padła z gry). Kostaryka na tym mundialu nie przegrała meczu (licząc dogrywki). W końcu odpadła po karnych z reprezentacją Holandii. Za niewątpliwy sukces Kostaryki odpowiada na pewno trener Pinto jak i trójka żelaznych środkowych obronców: Umana, Gonzalez i Acosta. W ataku już Kostarykańczycy nie byli tak błyskotliwi, ale i tak doszli do 1/4 finału. Konsekwencja w obronie oraz perfekcyjnie stawiane pułapki ofsajdowe (pięć razy złapany na spalonym van Persie) zrobiły z Kostaryki rewelacje turnieju i bohaterów swojego narodu.

Karne 1

Geniusz van Gaala

Wszyscy zachwalają manewr trenera Holendrów. Pewnie zmiana Cillessena, który nigdy w karierze nie obronił karnego, na specjalistę od prowokowania, silnego psychicznie Tima Krula przejdzie do historii i jeszcze będzie długo wspominana w felietonach pomundialowych. Prawie dwumetrowy Krul rzucał się w odpowiednie narożniki bramki, wybronił 2 strzały. A z tego co zaobserwowałem to rzucał się w swoje lewo, tam gdzie Kostarykańczycy strzelali karne Grecji. Krul rozgrzewał się przez kilkanaście minut dogrywki. Wiedział, że w razie karnych zostanie wpuszczony w okolicach 120 minuty. Pewnie też asystent Hoek podpowiedział mu, w który róg najczęściej strzelają przeciwnicy. Prowokacje Krula odniosły skutek, gdyż strzały Ruiza i Umany zostały wybite przez goalkeepera Holandii. Oczywiście Cillessen wraca do bramki w meczu z Argentyną. Van Gaal potwierdza, że jest szaleńcem o wielkich cojones.

Tim Krul

Co dalej Holandio?

Osobiście nie przepadam za Pomarańczowymi, więc oczywistym jest, że będę kibicował Albicelestes. Natomiast gdybym miał postawić pieniądze u buka pod groźbą pistoletu, to wpakowałbym je mimo wszystko w Holandię. Mam jednak nadzieję, że marsz Holendrów zatrzyma Messi z Higuainem. Przekonamy się jutro.

Holandia