#szybkikadr 06 – Ted 2, Wykolejona, Gorący pościg


Szybki kadr (#szybkikadr) z założenia ma krótko opisywać i oceniać filmy (seriale), które oglądam. Nie zawsze dobre, nie zawsze genialne, często miernoty, czasami niemiłosierne gnioty, najczęściej średniaki. Filmy, o których nie ma sensu pisać elaboratu i poświęcać całej notki.

Szybki kadr odcinek szósty. Sezon ogórkowy w pełni. Okres późno wiosenny i letni to czas blockubsterów, superbohaterskiego kina i lekkich komedii. Poważniejsze (lub prawdziwe hity jak np. Star Wars) filmy pojawią się dopiero jesienią i zimą. Dlatego pochylam się w szóstej odsłonie cyklu nad komediami. Pominąłem na razie Entourage (który wcale komedią nie jest) i Agentkę (Spy).

Wykolejona (Trainwreck, 2015)

Spotkanie z kumplem. Wieczór – założenie: piwka, śmiechy i jakiś film. Z różnych względów nie zdecydowaliśmy się na Entourage, mimo, że jesteśmy wielkimi fanami serialu. Wybór padł na nowy film w reżyserii Judda Apatowa. Miało być żenująco, śmiesznie, głupio. Było. Nie zawiedliśmy się.

Dorobek Apatowa znaliśmy, więc wiedzieliśmy, czego mogliśmy spodziewać się po Wykolejonej. Amy Schumer, autorka scenariusza i odtwórczyni głównej roli do tej pory umykała naszej uwadze. Schumer to obecnie jedna z jaśniejszych gwiazd amerykańskiego stand-upu (Apatow również był stand-uperem w młodości, przyp. ja). Po seansie trochę poszperałem, obejrzałem kilka występów i program telewizyjny Inside Amy Schumer. I refleksja jest oczywista. Wykolejona to takie przełożenie jej występów, żartów z relacji damsko-męskich na film pełnometrażowy. Schumer jest specyficzna, więc do napisanej przez siebie i dla siebie roli idealnie pasuje. Bo… gra siebie (czy tam swój wizerunek). Nie wszystkim jej poczucie humoru przypadnie do gustu – to oczywiste. Ja ją kupuję. Plan zdjęciowy poniżej.

Judd Apatow Amy Schumer Bill Hader

Wykolejona to kolejna wariancja na komedię romantyczną, ukazująca losy współczesnych singli, 30, 40-latków, robiących jakąś tam karierę, żyjących w dużym mieście, oddających się uciechom życia codziennego. Seks, drugs, alko, rock’n’roll. Typowy Apatow. Bohaterka żongluje partnerami seksualnymi z częstotliwością zmienianej bielizny, ogarnia klasyczne one night standy, gardzi ustatkowanym życiem siostry (plackowaty mąż, dzieci), odwiedza swojego ukochanego tatę w domu spokojnej starości. Aż tu pewnego dnia poznaje sympatycznego doktora i coś zaczyna iskrzyć. Klasyk, nic specjalnego, wyszukanego.

Do seksżartów i relacji damsko-męskich duet Apatow-Schumer potrzebował jeszcze jakiegoś przeciętnego, szarego mężczyzny. Idealnie w roli everymana odnalazł się Bill Hader, którego ostatnio wszędzie pełno (albo ja tak trafiam: aktor i komik, Saturday Night Live, Skeleton Twins, Zniknięcie Eleonor Rigby). W filmie migają Tilda Swindon, John Cena i LeBron James.

Trainwreck

Oczywistym jest, że takie filmy to tak naprawdę zlepek kolejnych żartów upakowanych obok siebie. Historia jest tłem, a nie głównym paliwem całego przedsięwzięcia. To pretekst do przedstawienia poszczególnych sytuacji i gagów. Dlatego nie ma co zwracać uwagi na „wątek romantyczny” – widzieliśmy takich setki razy.

Czy warto wyprać się na Wykolejoną do kina?

Quentin pisał, że film nie jest śmieszny i że nie warto iść na niego do kina. Z drugą częścią opinii spokojnie się zgodzę. Nie warto. Ale jest tu kilka naprawdę grubych żartów i scen. Tylko dla fanów Schumer i Apatowa. Quentinowi film ewidentnie nie podszedł (przeczytajcie reckę) – nie zgadzam się z nim w co najmniej kilku kwestiach, chociażby z oceną Hadera. W wielu momentach jest rubasznie, ostro i śmiesznie – idealnie na reset mózgu i spotkanie z dawno niewidzianym kumplem. W nudnych przestojach zawsze można pogadać ;)

Ps1. To już kolejna komedia w krótkim czasie (Ted 2), w której wyraźnie zauważyć można, że twórcy (nazwijmy ich “pasjonatami”), bawią się scenariuszem, tworzą wiele odniesień do popkultury, amerykańskiej polityki i sportu. Nieobyty europejski widz nie wszystkie żarty i nawiązania zrozumie. Nie uważam się za jakiegoś eksperta, ale co nieco się orientuję, a i tak nie wszystkie gagi i odniesienia od razu skumałem. A doszły mnie słuchy, że dla przeciętnego widza takich niekoniecznie zrozumiałych scen w filmie jest sporo. Albo inaczej – nieogarnięty widz nie wyłapie wielu smaczków.
Ps2. Amy ma super głos/sposób mówienia.

Trainwreck, reż. Judd Apatow (2015)
Ocena: 7/10 (byłoby 6/10, ale: fajny wieczór+stand-upy Amy Schumer dnia następnego)
Werdykt: Warto (niekoniecznie w kinie)

 

Ted 2 (2015)

Pierwszy film o pluszowym misiu był niezły. Dwójka jest o jedno oczko tego sympatycznego misia lepsza. Ponownie jak w Wykolejonej – dostajemy typowego Seth MacFarlane’a. Albo się kupuje jego poczucie humoru, albo człowiek się męczy.

Ted chce mieć dzieci. Z racji tego, że nie jest zdolny do rozmnażania, chce dziecko adoptować. Ale okazuje się, że nie posiada praw obywatelskich. Razem z kumplem i młodą panią adwokat rozpoczynają walkę z amerykańskim systemem, co prowadzi do szeregu różnych, śmiesznych sytuacji.

Ted 2

Seth MacFarlane jest mega sympatycznym, inteligentnym gościem. Wywiady z nim to miód na uszy oglądającego, szczególnie, jeśli łyka się jego poczucie humoru. Jego Ted 2 to zbitka wielu naprawdę śmiesznych scen, tekstów i smaczków. Scena na stand-upie, „Samuel L. Jackson”, łóżko z głosu Morgana Freemana, sceny z Neesonem, genialna w swojej prostocie scena na farmie z podkładem muzycznym z Jurassic Park, wrzutki na Amandę/Golluma, kod policyjny. Oczywiście Ted i Wahlberg znów jarają tony zioła, oglądają wspólnie telewizję, wbijają na Comic Con. W międzyczasie spotykają na swej drodze żółtodzioba adwokatury (Amanda Seyfried), która – wiadomo – też pali trawę (oglądając Jimmy’ego Fallona i amerykańskie filmy odnoszę wrażenie, że w USA już wszyscy palą na potęgę). Niestety pani adwokat ma spore braki w popkulturze, co prowadzi do wielu żartów ze strony naszych głównych bohaterów.

Ted 2

Dowcipy latają często-gęsto, czasami są niskich lotów, częściej podszyte różnymi aluzjami albo odnoszące się do jakiś osób, wydarzeń. Gdzieś w drugim dnie całej historii doszukamy się ukrytego problemu odmienności, mniejszości i walki o równość wszelaką (nie misia :P). Jeśli jedynka była dla Ciebie zjadliwa, to Teda 2 schrupiesz z jeszcze większym smakiem. Jeśli humor MacFarlane’a do Ciebie nie trafia, drugie przygody misia nie są po prostu dla Ciebie.

Ted 2, reż.  Seth MacFarlane (2015)
Ocena: 7/10
Werdykt: Warto

 

Gorący pościg (Hot Pursuit, 2015)

Trzecia komedia w zestawieniu to zdecydowanie najgorszy z omawianych filmów. I nie dlatego, że nie trawię Sofii Vergary, czy nie przepadam za Reese Witherspoon. Zdobywczyni Oscara po Inherent Vice i Wild postanowiła zagrać w czymś lekkim. Hot Pursuit jest leciutki, a raczej letni (by nie powiedzieć zimny). Niestety nie jest śmieszny. A to dla filmu pozycjonującego się na komedię jest samobójstwem.

Hot Pursuit

Policjantka mocno przestrzegającą regulaminu ma przetransportować świadka koronnego – żonę kolumbijskiego gangstera. Dziewczyny ruszają w podróż, uciekają przed goniącymi. Można się zaśmiać raptem przy kilku scenach: komunikatach telewizyjnych i scenie w sklepie. A to trochę za mało. Akcent Vergary jest męczący. Świecenie cyckami również nie jest zabawne. Scena pocałunku to jakaś kompromitacja. Okazuje się, że zdecydowanie wolę humor Apatowa czy MacFarlane’a, inteligentne dialogi i odniesienia, sprośne „spermowe” gagi, niż zapasy na łóżku w pokoju hotelowym głównych bohaterek.

Dodam, że Gorący pościg nie jest śmieszny nawet w napisowych bloopersach – i to jest najlepsza rekomendacja dla tego filmu.

Hot Pursuit, reż.  Anne Fletcher (2015)
Ocena: 4/10
Werdykt: Nie warto