Street photo, czyli kilka słów o fotografii ulicznej


Tyle się ostatnio mówi o street photo lub po polsku fotografii ulicznej. Teksty w internetach, filmiki (Borys i jego kanał Zdjęcie w minutę), nauka u podstaw, pogaduchy, konkursy. A ludzie dalej swoje…

Street photo, czyli kilka słów o fotografii ulicznej

Przeglądam sobie wrzucane przez ludzi zdjęcia na konkurs 6. Leica Street Photo i ręce opadają. Tak opadają, że aż postanowiłem przelać swe „żale” w tym poście. A przecież ostatnio w ogóle nie piszę. Ja rozumiem, że większość społeczeństwa to głupia masa, ale zastanawiam się, co kieruje ludźmi, którzy wysyłają swoje zdjęcia kompletnie nie związane z tematem konkursu. Wiem, że definicja streeta nie jest może jakoś specjalnie jednoznaczna, może budzić kontrowersje, jest poddawana ciągłej interpretacji, rozciągana do granic możliwości przez pstrykaczy jak i jury każdego konkursu streetowego.

Z obowiązku przytoczę tutaj kilka definicji wygooglanych na poczekaniu. Chociaż każdy, kto w mniejszym czy większym stopniu interesuje się fotografią, pewnie otarł się o te definicje. Każdy też słyszał o Bressonie czy agencji Magnum.

  1. „Street photography is photography conducted for art or enquiry that features unmediated chance encounters and random incidents within public places. Street photography does not necessitate the presence of a street or even the urban environment. Though people usually feature directly, street photography might be absent of people and can be of an object or environment where the image projects a decidedly human character in facsimile or aesthetic.” (źródło: Wikipedia).
  2. Fotografia uliczna to nie konkretne miejsce (ta sławna ulica z nazwy), a czas. To decydujący moment, chwila, uchwycenie pewnej zastanej sytuacji, która się prawdopodobnie nigdy więcej nie powtórzy. (źródło: zureklukasz.com).
  3. „Fotografia uliczna i jej pokrewne często przynoszą anegdotę, jakiś żart.” (źródło: http://polishstreetphotography.com/2-leica-street-photo-moment-jest-jeden/)
  4. „Przyglądanie się ludziom i odnajdywanie dwuznaczności w tych najzwyklejszych codziennych czynnościach jest głównym trybem napędzającym street foto. Liczy się nasza gotowość do działania i refleks, gdyż ciekawe sytuacje nie lubią się powtarzać.” (źródło: http://polishstreetphotography.com/).
  5. Street „zadowala się anegdotą, przebłyskiem humoru podpatrzonej sytuacji, efektownym skadrowaniem widoku najzwyczajniejszego ze zwyczajnych”. (źródło: https://www.szerokikadr.pl).

I tak dalej i tak dalej. Chyba łatwiej zrozumieć, czym jest fotografia uliczna przez powiedzenie, czym street photo nie jest. Fotografią uliczną nie jest każde zdjęcie zrobione na ulicy. Ani też portret. Ani krajobraz czy fotografia studyjna. Streetem nie jest zdjęcie budynku. Streetem nie jest zdjęcie drzewa rosnącego przy ulicy. Chyba, że zajdą jakieś dodatkowe „okoliczności przyrody”. Street to niepozowane zdjęcie w przestrzeni publicznej (chociaż i tu są wyjątki), niekoniecznie też z człowiekiem w roli głównej. Street to ten słynny magiczny moment, który chwytasz w swoim kadrze aparatu. Fotografia uliczna to pewien rodzaj dokumentu uwieczniającego zwykłe życie, jednorazowy shot śmiesznej albo nieprawdopodobnej sytuacji. Street to ciekawe ułożenie różnych elementów w kadrze albo kosmiczna gra świateł. I tak dalej i tak dalej.

Street czy nie street?

Street czy nie street? Oto jest pytanie ;-)

Oczywiście każdy z nas różnie podchodzi do definicji fotografii ulicznej, inaczej interpretuje streeta. Do tego dochodzi pierwiastek „moje zdjęcie, moja historia” i tak definicja streeta rozjeżdża się w różne rejony, niekoniecznie dla innych zwane streetem. Dlatego dla jednego pewne zdjęcie będzie wpadało do szufladki streeta, a dla drugiego już nie za bardzo. Ale pomimo tych wszystkich nieścisłości, niedomówień i niejednoznaczności, myślę, że średniorozgarnięty człowiek potrafi ocenić, czy konkretna fotka nadaje się na konkurs streetowy czy nie. Albo przynajmniej zbliża się kategorii street.

Można wybaczyć jakieś drobne pomyłki, lekkie odchyły, ale przypatrując się zdjęciom w konkursie Polska ulicznie (nadesłanych ok. 4000 fotografii), mamy jakiś ewidentny i podstawowy problem. Strzelam, że ponad 1/3 była nie na temat (nie liczyłem, ale obserwowałem obrady jury, które na żywo przeklikiwało te tysiące zdjęć). Teraz przeglądam wrzutki na Leica i dalej to samo. Szanujmy swój czas i czas jury, które musi te wszystkie zdjęcia przejrzeć. Chyba gdzieś powinniśmy postawić sobie granicę tego szaleństwa (he he he). Jakim cudem street photo jest osoba idąca na ulicy (i tylko tyle)? Już pomijam fakt, że zdjęcie tej idącej osoby jest po prostu marne (to już inna historia). Gdzie tu ten decydujący moment? Gdzie zastana jakaś ciekawa sytuacja? Nie wiem, jak musiałbym interpretować takie fotki od czapy, by podciągnąć je pod street photo. Takich zdjęć publikowanych w kategorii street jest dużo. Za dużo.

ps. Oglądać dużo zdjęć, czytać, znów oglądać i jeszcze raz… oglądać.
ps2. Obowiązkowy żart o zdjęciu a) przedstawiającym drabinę b) przedstawiającym bańki mydlane c) koniecznie w b&w.
ps3. Zdjęcie wyróżniające może być dla jednych streetem, a dla innych zwykłą fotką, nie wpadającą w ramy streeta.
ps4. Autor tego wpisu nie jest wyrocznią, nie jest wybitnym fotografem, jest zwykłym pstrykaczem.

 


  • Pingback: Maria Smith()

  • Zuzanna

    Bardzo słuszne uwagi :) Szczególnie zaciekawił mnie fakt, że są w galerii zdjęcia właśnie wspomniane- np dziewczyna idzie ulicą, a my na fotce oglądamy jej plecy. Nie jest to street, ani nawet ładne zdjęcie, ale zdjęcia takie mają już sporo lajków ;)
    Dodając swoje trzy grosze- niestety w przeszłości w „Polish Street” jak i w Leica, przechodziły do finału zdjęcia które ewidentnie wyglądały na pozowane czy ustawiane, dla mnie to już nie street, ale, jak wiadomo, są różne właśnie pojęcia co jeszcze jest streetem ;) czekam co w tym roku wybierze jury :D

    • Na szczęście tutaj lajki nie grają roli – ewentualnie mogą zwrócić uwagę jury.