Recenzja filmu Nienawistna ósemka


Nienawistna ósemka nadeszła! Uwaga! Najlepsza, najśmieszniejsza, najpełniejsza recenzja filmu Nienawistna ósemka. Miliony użytkowników internetu, forum, recenzentów, znawców nie mogą się mylić. Najciekawsza recenzja nowego filmu Quentina Tarantino, jaką przeczytasz dziś w internecie.

Recenzja filmu Nienawistna ósemka (Hateful Eight, 2015)

Odgrzewane kotlety, Wściekłe psy,
kotlety westernowe, Django, wtórny,
super pomysł teatralny, jedność czasu, miejsca, akcji,
Tim Roth zastępuje Christopha Waltza, genialny Roth,
Roth naśladuje grę Waltza, Roth lepszy niż Waltz,
za długi, rozwleczony, przegadany,
(??? filmy Tarantino przegadane i oparte na dialogach? Niemożliwe),
niech się te dialogi ciągną w nieskończoność,
co za scenariusz, mistrzowskie dialogi, niekończące się dialogi,
ale kadry pędzących koni!, dłużyzny, 2h 47 minut,
zaburzenie kolejności, przepiękne kadry,
jatka, keczup, flaki, co oni tyle gadają w tym powozie?,
ale on buduje napięcie,
ale on buduje postaci,
ale on skleja dialogi,
mistrz scenariusza, nominację ma w kieszeni (a jednak nie ma),
co za przegięta scena z Samuelem L. Jacksonem,
zapada w pamięć ta scena z Jacksonem,
flaki, mózg, jelita, rana postrzałowa,
Nigga!

Hateful Eight

Kadr z filmu Nienawistna ósemka

Fenomenalna rola Kurta Russella,
klasycznie świetny Jackson,
fenomenalny Walton Goggins,
odkurzona Jennifer Jason Leigh, brawurowa Jennifer Jason Leigh,
Ennio Morricone, piękna muza, dopasowana muza, western,
Tarantino i dopasowanie ścieżki dźwiękowej,
strumienie keczupu, Agatha Christie, kryminał, zagadka,
rozpierducha, krwawe sceny, czarnuch,
pustkowia, zamieć, spaghetti western, antywestern, czysta rozrywka,
dyliżans, Dziki Zachód, Siedmiu wspaniałych,
Quentin i miłość do kina, praca w wypożyczalni kaset video,
Sergio Leone, historia Ameryki, łowca nagród,
typowy Tarantino, rasizm, pseudorasizm, Nigga,
śmiech, groteska, wysublimowany żart.

Hateful Eight

Kadr z filmu Nienawistna ósemka: kowboj Joe Gage (Michael Madsen)

O czym jest Nienawistna ósemka?

Wyoming, kilka lat po wojnie secesyjnej. Podczas wielkiej śnieżycy łowca nagród John „Szubienica” Ruth (Kurt Russell) transportuje więźnia Daisy Domergue (Jennifer Jason Leigh). Przez niesprzyjające warunki pogodowe do dyliżansu dosiada się najpierw major Marquis Warren (Samuel L. Jackson), a chwilę później przyszły szeryf miasteczka Red Rock – Chris Mannix (Walton Goggins). Zamieć śnieżna sprawia, że zatrzymują się w zajeździe dla kowbojów. W tym miejscu przebywają już: kat z Red Rock Oswaldo Mobray (Tim Roth), opiekun zajazdu Bob (Demian Bichir), kowboj Joe Gage (Michael Madsen) oraz konfederacki generał Sandy Smithers (Bruce Dern). Cel podróży – miasteczko Red Rock – oddala się z każdym wypowiedzianym przez bohaterów zdaniem.

Hateful Eight

Kadr z filmu Nienawistna ósemka: Roth, Russell, Leigh

Czy warto obejrzeć nowego Tarantino?

Co to w ogóle za pytanie? Oczywiście, że warto. W końcu to Quentin. Nie zrobił przecież do tej pory złego filmu. Więcej, nie zrobił do tej pory filmu przeciętnego czy niezłego. Nawet najsłabszy film Tarantino (tu pewnie można dyskutować który) jest lepszy niż 96% (liczba z głowy, nie liczyłem :P) wszystkich filmów. Czy rewelacja? Czy genialny? Przekonajcie się sami. A powyżej oczywiście toczyłem bekę… ze wszystkiego. Ludzie w internetach wypisują takie bzdury…

Hateful Eight

Kadr z filmu Nienawistna ósemka: Samuel L. Jackson

O trailerach i promocji filmów

Trailery obecnie (w większości przypadków) zdradzają bardzo dużo. Czasami tyle, że aż strach je oglądać. Promocja Gwiezdnych wojen była oparta na tajemnicy i perfekcyjnie sklejonych trailerach, które praktycznie nie ujawniały fabuły. Idealnie budowały napięcie, podgrzewały i tak już rozgrzane do czerwoności oczekiwania fanów. Trailer nowego Tarantino też był sprytnie przemyślany i zmontowany. Również nie zdradzał wszystkiego. Odpowiednio dobrane fragmenty, kolejność, montaż, dynamika i voila – oglądamy przedowcipny, atrakcyjny turbotrailer.

Hateful Eight, reż. Quentin Tarantino (2015)
Ocena: 8/10
Werdykt: Warto

Ps. SEO bardzo chce, bym obdarowywał posty odnośnikami wychodzącymi, także ponownie jest okazja, by polecić stronę Quentina – autor pisze o takiej ilości filmów, że dla normalnego śmiertelnika wydaje się to niewyobrażalne. I pisanie, i oglądanie. W dodatku nazwa strony idealnie pasuje do tekstu o Tarantino.