Maroko – dzień 8


Maroko – dzień 8 – 5.10.2011 r.

Chillout na plaży

To miał być dzień relaksu, dzień spędzony na plaży. Oczywiście nie przewidzieliśmy gigantycznej mgły, która spowiła całe wybrzeże (bez zbędnych smoleńskich podtekstów). Widoczność sięga na jakieś 50 metrów. Żadnej brzozy w zasięgu wzroku. Urządzamy sobie nietypowe opalanie. Nie widać wyspy, nie widać portu, nie widać niczego. Po 14.00 mgła ustępuje i pieczemy się w największym słońcu.

As-Sawira

Najzabawniejszy naciągacz

Przychodzi Marokańczyk z Nowego Yorku i wciska swoje życiowe historie i historie swego kraju. Następnie promuje i zachwala marokańskie kobiety – za jakieś 200-300 dirhamów może załatwić nam za rogiem kobiety – opisując je: „they are clean”. Gadulczyk z mieszkańcem As-Sawiry się przedłuża, aż przychodzi sprzedawca ciastek. Ciężko dokładnie opisać, co tam się wydarzyło. Częstuje, mota, ściemnia, kombinuje, aż Pawełek decyduje się na kilka ciastka za 70 dirhamów. Dalej mają miejsce cudactwa z wydawaniem i rozmienieniem pieniędzy. Na jakąś dłuższą chwilę panowie gdzieś odchodzą. Po ich powrocie dowiadujemy się, że zapłacili z Pawełka pieniędzy bakszysz policjantom za „too much activity on the beach”;) W niemiłej atmosferze żegnamy się z tymi „picerami”. Mimo, że już zdobyliśmy jakieś tam doświadczenie w tej całej zabawie w targowanie i wiemy, że wszystko to jest „part of the game”, to nadal dajemy się nabierać na te ich sztuczki (tzn. Pawełkowi zachciało się słodyczy:P). Handlarz omotał i wcisnął parę ciastek Pawełkowi. Zawinęliśmy się z plaży by potargować się z panem sprzedającym spodnie. Jedne udaje się kupić za 135, drugie za 90 dirhamów. Jedna trzecia ceny wyjściowej, nienajgorszy wynik. Dzień mija nadzwyczaj leniwie – chillout pełną parą.

As-Sawira

Krewetki, sardynki

Późnym popołudniem idziemy w stronę portu na krewetki, sardynki i inne kalmary. W końcu miejscowość, w której się znajdujemy, była niegdyś jednym z największych portów sardynkowych na świecie. Po posiłku, stwierdzamy, że owoce morza to nie nasza bajka… Z powodu wiatru i temperatury, wieczorna wizyta na dachu należy do najkrótszych w całym wyjeździe.

Zdjęcia As-Sawiry znajdziecie w galerii.