Influencer, lider opinii, cewebryta


Lider opinii, influencer, cewebryta. Whaaaat? Internet i social media od dobrych kilku lat to jedna wielka reklama jednoosobowych myślicieli, blogerów, obserwatorów rzeczywistości, influencerów. Żyjemy w dziwnych czasach. Odświeżamy fesjowego feed’a co 5 minut, żyjemy w sieci.

Chwalimy się zdjęciami z wypadu na Bali, przygotowanymi posiłkami i swoją szeroko pojętą twórczością. Dzielimy się swoimi przeżyciami, mądrościami życiowymi, śmiesznymi obserwacjami, ukradzionymi memami. Piszemy, udostępniamy, komentujemy, wciskamy lajki i emoty. Każda błaha czynność może być powodem do uzewnętrznienia się w mediach społecznościowych. Jedni docierają do dużej liczby ludków, czasami/często pisząc pod publikę, inni mają to kompletnie w poważaniu. Jeszcze inni w ogóle nie prowadzą internetowego życia. Niektóre jednostki skupiają na sobie więcej uwagi, docierają do szerokiej, masowej już publiki.

Przyglądam się socialowi, sam poniekąd w tym cyrku uczestniczę. Radzę, jak zostać takim cewebrytą ;-) A tak naprawdę, to nie radzę, bo co ja tam wiem? Znalazłem po prostu jakieś stare szkice tekstów w moim WordPressie. A że dawno nic nie publikowałem,… to tu przyrzeźbię, tam poprawię, wygładzę i będzie jakiś ruch na stronie. Muszę w końcu pozbyć się tych rozpoczętych i nigdy nie skończonych wpisów.

Kto to jest influencer?

Digital influencer to taki twórca internetowych treści (contentu LOL), bloger, vloger, który w dużym stopniu angażuje swoją publikę, mając przy tym spore zasięgi. To tak w skrócie i uproszczając (często takie osoby wychodzą już poza sieć). Najczęściej jest to wpływowy bloger (Michał Górecki, Maffashion, można by tu trochę internetowych nazwisk wymienić), dziennikarz (Krzysztof Stanowski), czy po prostu znana osoba (Maciej Stuhr), albo znana osoba z tego, że jest znana (Natalia Siwiec). Może też być nią jakiś autorytet w danej dziedzinie (Ewa Chodakowska?). I tak dalej i tak dalej. Narobiło się tyle gorących nazwisk, że dla każdego coś dobrego. Na pewno znajdziesz kogoś dla siebie i będziesz ufał mu bezgranicznie!

Blogosfera tak się rozwinęła, że tak naprawdę każdy większy bloger, mający swoją wierną publikę, jest w dużej mierzę liderem opinii. Odkąd w blogosferze pojawiły się większe pieniądze, współpraca, kampanie i wpisy sponsorowane są na porządku dziennym. Ta reklamuje smoczek dla dziecka, tamta żelazko, ten sklep internetowy, tamten elektronikę, jeszcze inny sieć sklepów wielkopowierzchniowych. Takie czasy. A jak masz duże zasięgi, to wystarczy szepnąć na Twitterze, że dostałeś właśnie telewizor taki i taki albo, że uwielbiasz groszek firmy z Gierzwałdu. No i się kręci!

Możesz też wykorzystać swoją popularność do sprzedawania swoich rzeczy, swojego programu, swojej strony, swoich biznesów, swojej książki. I te pe. Jak jeszcze jakimś cudem książki nie napisałeś, to jest duża szansa, że to niebawem zrobisz. A wtedy, wierz mi, zaangażowana publika, zasięgi i znajomości w sieci na pewną się przydadzą. Ważne by to rozruszać tę karuzelę, puścić koło z górki. No! Skoro chcesz dostać darmową grę #4ThePlayers, przyjąć dukaty od firmy igrek lub po prostu chcesz sobie podbudować ego, to poniżej dostaniesz same dobre rady. Lecimy.

Influencer

Influencer

Jak zostać wpływową osobą w internetach:

  1. Profil publiczny na fejsbuku to podstawa. Nie zapomnij o włączeniu możliwości obserwowania. Twoje posty muszą być dostępne dla każdego znajomego, w dodatku muszą widzieć je osoby które nie mają cię w znajomych. Prywatność zostaw sobie na niedzielne obiady z dziadkami. No chyba, że babcia zrobi wypasione ruskie pierogi, a dziadek strzeli kosmicznie genialną opowieść, coś błyskotliwie spuentuje. Wtedy podziel się tym obowiązkowo w sieci! Pamiętaj – życie pisze najlepsze historie! Jak masz 45 lat, 80 znajomych i profil ukryty, to może być ciężko.
  2. Posiadaj jak najwięcej znajomych. Przyjmuj/dodawaj wszystkich jak leci. Nie musisz ich znać. Dobrze by było mieć wśród znajomych ludzi z branżuni – ci sporo klikają, komentują, udostępniają, no i siedzą w sieci non-stop, więc żadnego statusu nie przegapią. To samo jest z młodymi jednostkami, gimbusami, studentami. Wiek 16-25 siedzi ciągle na wallu i jest aktywny w sieci. Problem może pojawić się wtedy, gdy jesteś 30-latkiem i wszyscy Twoi znajomi (pomijam tych nie mających fejsa), nie są aktywni w sieci z różnych względów i logują się na fejsa o godzinie 23 na pięć minut.
  3. Wypadałoby posiadać też własny fanpage (ale nie jest to konieczne profil publiczny w zupełności wystarczy) i inne kanały social. Najważniejsze, by pisać, pisać i jeszcze raz dzielić się wszystkim, co wpadnie do głowy. Nawet piosenką Bajmu usłyszaną w radiu.
  4. Dobre copy, story-telling. Chwytliwe statusy. Wiersze, rymy częstochowskie, cokolwiek. Wzruszające historie. Jak już spełniasz powyższe punkty, to wypadałoby zacząć zbierać publikę, by twoje błyskotliwe obserwacje leciały w świat. Tu przyda się lekkie pióro, świetne pomysły, czy po prostu wyłapywanie smaczków z życia codziennego. Śmieszny status o pogodzie czy bieżących sprawach również da radę. Można też pójść w pisanie kompletnie abstrakcyjnych historii.
  5. Nie musisz być mistrzem zabawnych, turbogenialnych i/lub chwytliwych historyjek. Niekoniecznie musisz być osobą, spędzać czasu na rozmowach ze znajomymi, bywać w „tkance miejskiej”, czy być zajebistym podglądaczem szarego życia dookoła. Możesz też wybrać drogę ilościową. Wystarczy publikować na swej ścianie posty z częstotliwością większą niż bramki Lewandowskiego na jesieni. Wklejać różny staff z zakamarków internetu, ciekawe i mniej ciekawe linki, pisać głupotki, wrzucać zdjęcia. Angażować, zalewać swoich znajomych i podglądaczy 15-20 razy na dobę rzeczami z różnych dziedzin (couching, motywacja, sport, aktualne gorące sprawy itd.). Umieszczać obrazki, linki do stron znajomych (blogerów). Ta metoda może być oczywiście dla niektórych znajomych męcząca i powodować przesyt, zaśmiecanie feed’a może skutkować ukrywaniem twoich wypocin. Jednego obserwatora stracisz, zyskasz pięciu nowych. Bilans na plus!
  6. Poruszanie ważnych w danej chwili tematów, często ważnych społecznie to jeden z kluczy do sukcesu. To trochę rozwinięcie punktu 4. Nic nie angażuje, jak jakiś wałkowany przez media kontrowersyjny temat. Uchodźcy, wybory, czy ogólnie polityka, która od zawsze dzieli społeczeństwo na lewaków, lemingów i pisiorów (teraz doszły jeszcze kuce – te dużo klikają), aborcja, orientacja seksualna. No i związki. Związki i seks. To się klika.
  7. Wypowiadaj się na każdy możliwy temat. Tokarczuk dostała Nike – pisz co sądzisz. Coming-out Charamsy i podtekst marketingowy – wypowiedź się. Tsunami w Azji – walnij mądrością poziomu Coelho. Zuckerberg wprowadza nowe buttony – wrzucaj śmiało. Jesteś w kinie na Batmanie i Supermanie – ciskaj w sieć status. A jak oglądasz mecz, to nie zapomnij napisać na Twitterze, że właśnie padła bramka. Przy okazji jak już tam jesteś, powymieniaj się opiniami z dziennikarzami sportowymi.
  8. Udostępniaj memy, twórz samemu obrazki. Wrzucaj, wrzucaj, wrzucaj. Zdjęcia z życia także. Jesteś w pubie? Nie zapomnij otagować znajomych i wrzucić fotki. Przypraw to jakimś z dupy tekstem.
  9. Wszystkie punkty mają na celu spowodowanie efektu kuli śnieżnej. Twoje rzeczy będą się pojawiać u innych w przestrzeni, w internetowym potoku syfu. Dlatego pamiętaj, by atakować i być obecnym szeroko. Dbaj o swoją stronę na fejsie, Instagrama, Twittera i Snapchata (SEO karze wrzucać zewnętrzne linki, więc  dzielę się, klikajcie!!).
  10. Koty i cycki. Wiadomo.

Z pozdrowieniami dla ASZdziennik i Rady Etyki i każdego #darylosu we Wszechświecie.

Autor tekstu nie jest liderem opinii. Jest „życiowym” influencerem. Niedawno polecił przyjacielowi oprawki jednej super firmy, służy dobrą radą przy wyborze sprzętu i ciuchów turystycznych, a także w tematach, na których się zna lub zrobił głęboki research na własne potrzeby. Tekst dedykuję mojemu człowiekowi od zyliarda sms i wiernemu czytelnikowi. Jak będziesz kupował lodówkę, to pytaj – doradzę :) Za friko.

Ps. A majonez oczywiście Kielecki.
Ps2. I lustro Canona, bezlusterkowiec Olympusa. I Samsung, i Sony. I North Face, Mammut, Meindl. I Asus. I Wofi. I Bosch.
Ps3. Jak już powypycham zaległe teksty, to strona przejdzie w tryb „bloga podróżniczego”. Szykują się nam dwa wyjazdy, więc, jak to było na początku tekstu, będzie masa zdjęć z różnych zakątków Ziemi – trzeciej planety od Słońca.
Ps4. Autor tekstu nie ma publicznego fejsa.